Akcesoria wędkarskie
Przygotowanie
Metody połowu
Pokoik napraw
Zrób to sam
Techniki i sztuczki
Opowiadania wędkarskie
Wędkarstwo podlodowe
Witaj
Login:

Hasło:


Zapamiętaj mnie

[ ]
[ ]
[ ]
Menu główne
Facebook

Data / Czas
 
Sposób na ...
Mapy batymetryczne
Poradnik

Poradnik wędkarza majsterkowicza dostępny do kupienia. Serdecznie zapraszamy!



Więcej o książce można dowiedzieć sie na stronie :

LINK

Nowe posty na forum
Re: Liny w bardzo złej kondycji
Z góry przepraszam że przypadkiem napisałem ten te...
Autor Fishmaniak12
28 lip : 14:21

Re: Mucha spiningowa.
Paweł ja kiedyś (jak wpuściliśmy sobie pstrągi na ...
Autor Bogdan
28 lip : 05:54

Re: Mucha spiningowa.
Podobne do przynęty spinningowej tzw. jiga - nie j...
Autor Dominikvelzajac
27 lip : 22:13

Re: Łowiska
Niestety u nas w kraju jeśli chodzi o karty wędkar...
Autor Dominikvelzajac
27 lip : 22:04

Re: Liny w bardzo złej kondycji
No i mnie się zdaje że się już wytarły, tylko podr...
Autor Dominikvelzajac
27 lip : 21:51

Nowe komentarze
[Treści] Jak złowić amura - zestawy, zdjęcia, porady
Autor:  13Zbig dnia 28 lip : 20:29
Cieszę się że mogłem pomóc! Połamania kija na dzia [więcej]

[Treści] Jak złowić amura - zestawy, zdjęcia, porady
Autor:  Anonymous dnia 27 lip : 21:28
dziekuje panowie wreszcie go mam 5 kg wagi 70 cm d [więcej]

[Treści] Jak złowić karasia - zestawy, zdjęcia, porady
Autor:  Mirex dnia 27 lip : 13:44
Dzięki za podpowiedź,Nie posiadam jeszcze klasyczn [więcej]

[Treści] Jak złowić karasia - zestawy, zdjęcia, porady
Autor:  Dominikvelzajac dnia 27 lip : 13:30
Oczywiście możesz próbować na taki zestaw. Podany [więcej]

[Treści] Metoda gruntowa
Autor:  wasiak dnia 27 lip : 10:17
Siemka ja dzisiaj jadę na rybki do marantowa jez. [więcej]

Metoda odległościowa
Metoda odległościowa

Autorem artykułu jest użytkownik linekmatch.


Metoda ta niezwykle rzadko jest u nas stosowana na zawodach wędkarskich, jedynie sporadycznie w łowieniu rekreacyjnym. Tak przynajmniej wynika z moich obserwacji. Dlaczego?



Doborem metody, dyktują warunki panujące w łowisku, a te rzadko kiedy wymuszają konieczność sięgnięcia po odległościówkę. To z kolei powoduje, że skupiając się na innych metodach, zaniedbujemy powyższą. Opanowanie wszystkich elementów wymaga długotrwałego treningu, nie wszędzie opłaca się ją stosować, czasem niesie za sobą duże ryzyko, jako alternatywa dla innych metod (tyczka, bat). W łowieniu rekreacyjnym także traktowana jest po macoszemu. Czemu? Częstokroć wygodniej jest użyć feedera, bo można go tak skonfigurować, że jest wygodniejszą, a równie subtelną i skuteczną metodą... spławik czasem po prostu przeszkadza, choćby z powodu podatności na działanie przypowierzchniowych prądów wody wywołanych podmuchami wiatru, które powodują jego dryf i znoszenie z pola nęcenia, czy koniecznością uciążliwej obserwacji.

Na podstawie moich obserwacji odnoszę wrażenie że, najczęściej posiłkujemy się odległościówką, by ratować sytuację, w przypadku braku brań w strefie przybrzeżnej, bądź wystąpienia warunków, które uniemożliwiają użycie tyczki, czy bata. Potrzeba doskonałego rozeznania panujących warunków w łowisku i pewności swoich umiejętności, by zdecydować się na tę metodę, jako podstawową. A czasem bardzo się opłaca i przynosi nokautujące efekty.

Kiedy powinniśmy sięgnąć po tę metodę? W przypadkach, gdy z różnych przyczyn nie ma ryb blisko brzegu lub są, ale z uwagi na panujące warunki, nie ma sposobu, by się do nich dobrać oraz kiedy bardziej opłaca się łowić dalej od brzegu. Rozwijając powyższą myśl, możemy mnożyć sytuacje i okoliczności, w których takie warunki zaistnieją â€‶ od tych bardzo oczywistych po te, które musimy odkryć sami, treningiem, wnikliwą obserwacją i analizą zdarzeń.


SPRZĘT

Wędka

Metoda odległościowa


Stosujemy tu typowe wędki typu match. Na co chciałbym zwrócić uwagę. Powinny mieć akcję szczytową i szybko gasić drgania, jednak pod obciążeniem przechodzić w paraboliczną, co pozwala na walkę z dużą rybą. Przelotki muszą być dobrej jakości. Im bardziej zaawansowana konstrukcja, tym wędzisko potrafi lepiej skumulować, a potem oddać energię podczas wyrzutu, co ostatecznie daje daleki jego zasięg. Ponadto jego praca w fazie holu, daje pełen komfort łowienia. Dobieramy je stosownie do wielkości używanych spławików. Mam tu na myśli ciężar wyrzutu, zwykle opisany w skrócie c.w i podany na blanku wędziska. Przeciążenie wędki, może spowodować jej uszkodzenie w momencie rzutu, zaś w przypadku użycia zbyt „mocnej” wędki, w stosunku do stosowanych spławików (nazwijmy to niedociążeniem), spowoduje niewykorzystanie energii, jaką kij jest w stanie osiągnąć przy obciążeniu znamionowym i zdecydowanie skróci odległość wyrzutu. W jednym i drugim przypadku, zasięg rzutu będzie mocno zaniżony, wystąpi także problem z jego celnością. Drugim kryterium, jest dobór mocy wędki do rozmiaru spodziewanych ryb, ale w tym wypadku nie sposób wszystkiego przewidzieć i tu możemy liczyć na niespodzianki w obu kierunkach.

Dobór wędek to wreszcie kwestia osobistych upodobań, preferencji i zasobności portfela.

Osobiście stosuję dwa rodzaje wędzisk:

Wędka długości 3,90m, o delikatnej budowie, jak najmniejszym początkowym ciężarze wyrzutu i górnym, nieprzekraczającym wartości 20 g. Cechy jej budowy sprawiają, że jest to wędka szybka, którą stosuję do połowu mniejszych ryb, na niedużych dystansach, lekkimi spławikami, powiedzmy w przedziale 2-6g, przy użyciu cienkich żyłek i małych haczyków. Na takie zestawy łowię głównie płocie, małe leszcze. Dzięki delikatnej budowie, wędzisko dobrze pracuje już przy niewielkich obciążeniach, co zapobiega gubieniu małych ryb, a jego niewielki ciężar i mniejsza długość sprawia, że zacięcie jest bardzo szybkie.

Wędka o długości 4,20m, i górnej granicy ciężaru wyrzutu 25-30 g (osobiście nie stosuję spławików cięższych niż 20g). Używam jej w warunkach, gdy jestem zmuszony łowić na dalekich dystansach. Użycie cięższych spławików dyktowane bywa także warunkami panującymi nad wodą: silny wiatr, duże prądy wodne. W pierwszym wypadku, cięższy spławik pozwala umieścić zestaw w odpowiedniej odległości od brzegu, w drugim, powoduje wolniejsze jego dryfowanie. Cechy takiego zestawu, predysponują go do połowu większych okazów ryb (karp, duży leszcz, karaś), żerujących z dna, do czego zastosowane wędzisko doskonale się nadaje. Choć zdarza się także łowić drobne ryb

Kołowrotek

Metoda odległościowa


Jeśli kołowrotek do tej metody, to wiadomo: duże przełożenie, płynna praca, sprawny hamulec, równomierne układanie żyłki na szpuli. Wszystkie te cechy sprawiają, że łowienie staje się przyjemne, skuteczne, szybkie. Kołowrotki wielkości 3000, 4000 (30, 40) mają już szpule odpowiednio dużej średnicy, co w połączeniu z wysokim przełożeniem, daje nam dużą prędkość zwijania. Szukajmy kołowrotków, które przy jednym obrocie korbki, nawiną 85 â€‶ 90 cm żyłki. Na marginesie dodam, że znajomość tej wielkości, pozwoli bardzo dokładnie określić odległość, w jakiej łowimy. Wystarczy policzyć ilość obrotów korbki, które zrobimy zwijając żyłkę podczas ściągania zestawu i pomnożyć przez długość nawinięcia przy jednym obrocie. Bardzo wygodne jest posiadanie przez kołowrotek łożyska igiełkowego, które powoduje blokadę ruchu wstecznego rotora w każdym położeniu, czy „hamulca walki”. Równomierne ułożenie żyłki na szpuli, ma swoje przełożenie na dalekość i celność rzutów, dzięki temu, że żyłka się nie klinuje i schodzi z niej bardzo łatwo. Dodatkowo bardzo rzadko dochodzi do powstania tzw. „brody”, czyli samoistnego spadania zwojów żyłki i splatania się ich tuż za szpulą.

Przy okazji chcę zasygnalizować ważny element, który często bywa bagatelizowany. Otóż żyłka powinna być nawinięta pod górną krawędź szpuli, co znakomicie ułatwia jej odwijanie się w trakcie wyrzutu, wydłużając jego zasięg. Ponadto przy krawędzi szpuli jest większa średnica, co powoduje, że jeden zwój na szpuli ma większą długość â€‶ tym zabiegiem zwiększamy prędkość nawijania. Niektóre modele kołowrotków posiadają specjalne szpule typu „match”, które są bardzo płytkie (około 4-5 mm głębokości). Po nawinięciu na nie 150 m żyłki, są wypełnione w sposób zadawalający. Robienie podkładów ze starych żyłek na zwykłe szpule, odłożyłem jako relikt. Natomiast skutecznie zastosowałem inną metodę. Potrzebna jest cienka, 2 â€‶ 3 mm grubości, płyta korkowa, którą można dostać w sklepach z akcesoriami korkowymi do wykładania wnętrz mieszkań. Z takiej płyty, ostrym nożykiem, wycinamy i dopasowujemy wąski pasek, który po owinięciu wnętrza szpuli, stworzy nam coś w rodzaju tulejki. Po jej dokładnym spasowaniu, nakładamy go na szpulę i owijamy kilkukrotnie żyłką. Po czym wycinamy następny â€‶ ten będzie nieco dłuższy, bo zwiększy się nam średnica wnętrza szpuli i szerszy, gdyż zwykle szpule rozszerzają się w kierunku krawędzi. I tak dopasowujemy kolejne paski korka, aż wypełnimy wnętrze szpuli do pożądanej głębokości. Wypełnienie takie jest elastyczne, co korzystnie wpływa na nawiniętą żyłkę (redukuje jej naprężenie), jednak na tyle twarde, że nie deformuje się pod wpływem nawiniętej linki

Pozostałe akcesoria

Oprócz wyżej wymienionych, do zbudowania zestawów odległościowych, potrzeba sporo innych drobiazgów:

- Żyłki: stosujemy te, dedykowane do metody match, których podstawową cechą jest łatwość ich zatopienia. Ma to bardzo duże znaczenie, gdyż powierzchniowe prądy wody, wywołane przez wiatr, powodują jej ściąganie, potęgując efekt dryfowania zestawu, a także powstawanie luzów, uniemożliwiających skuteczne zacięcie. Konfekcjonowane są zwykle w długościach po 150 m, co pozwala nam dłużej korzystać z nawiniętej jednej szpuli. Chodzi tu o to, że niezależnie od tego, jak dobre mamy przelotki, używany fragment żyłki i tak się zużywa na skutek tarcia i co jakiś czas musimy go odciąć. Kiedy żyłka traci gładkość powierzchni, co łatwo wyczujemy przesuwając ją pod palcami, czasem wręcz potrafi się strzępić, po umyciu jest matowa, to znak, że jej czas się skończył. Odcinam wtedy taki fragment, ale dzięki 150 m na szpuli, pozostaje jej jeszcze sporo do dalszego wykorzystania. Stosuję średnice 0,12 - 0,20 mm i dobieram pod względem wytrzymałości, jaka musi być zachowana podczas wyrzutu spławika o określonej gramaturze. Nie używam tzw. „przyponów strzałowych”, czyli kilkumetrowego, końcowego odcinka żyłki o większej średnicy, która ma na celu wytrzymanie znacznej siły, powstającej podczas wyrzutu najcięższych spławików. Dodam, że użycie zbyt grubej żyłki w stosunku do gramatury użytego spławika, mocno skróci zasięg wyrzutu, a także utrudni, bądź też uniemożliwi jej zatopienie.

Spławiki: tu jest ich cała gama. Wykonane z różnych materiałów, jak: balsa, trzcina, pawie pióro, tworzywa sztuczne, o zróżnicowanej budowie.

Metoda odległościowa


Spławiki z dociążeniem własnym (często z możliwością regulacji jego wartości, przez zdejmowanie mosiężnych krążków, czy wyjmowanie obciążników z wnętrza korpusu) i bez obciążenia własnego. Ten podział wyznacza nam rodzaj ich zastosowania pod względem konieczności założenia na żyłkę samego obciążenia, by osiągnąć szybki opad przynęty, w przypadku znacznej głębokości łowiska, lub położenia jego części na dnie, by zmniejszyć podatność na dryfowanie zestawu. Osobiście nie używam spławików całkowicie pozbawionych własnego obciążenia.

Spławiki z korpusem i bez. Ta cecha konstrukcyjna dzieli spławik na ciężkie, przeznaczone do połowu na dużych odległościach (z korpusem) oraz lekkie, na małe dystanse i płytkie wody (bez korpusów).

Są jeszcze spławiki mające część anteny wykonaną z cienkiego pręta węglowego â€‶ te mają za zadanie dobrze pokazywać brania wystawiane, zwiększenie czułości, a także ograniczenie podatności na działanie przypowierzchniowych prądów wody, poprzez zmniejszenie powierzchni przekroju poprzecznego górnej części anteny.

Niezwykle ważną cechą spławików do tej metody, jest ich stabilność podczas lotu. Dobrze wykonany spławik leci jak pocisk, bez ruchów oscylacyjnych, które zmniejszają odległość rzutu, a także powodują, odchodzenie z toru lotu, co skutkuje brakiem celności. Dobrze, kiedy nasze egzemplarze posiadają możliwość wymiany antenek, tak pod względem kolorystyki, jak i konstrukcji (różne grubości, nasadki rurkowe), co pozwala nam szybko dostosować się do panujących warunków. Stosujmy sprawdzone modele, gwarantujące zachowanie wyżej wymienionych cech

Do ich zamocowania na żyłce będą nam potrzebne specjalne łączniki, montowane na stałe (te z białym plastikiem do wyporności 10-12g oraz całe z metalu, do najcięższych modeli), bądź w zależności od głębokości, na jakiej przyjdzie nam umieścić przynętę â€‶ przelotowe. Na fotografii po lewej stronie łączniki do spławika mocowanego na stałe, po prawej zaś przelotowe.

- Ołów: używam śrucin Dismores, które są dość miękkie i posiadają w osi nacięcia wgłębienie, pozwalające łatwo je zdejmować z żyłki palcami. Do budowy zestawów przelotowych, stosowanych na duże głębokości, gdzie zachodzi konieczność znaczniejszego obciążenia żyłki, stosuję małe kulki ołowiane, blokowane śrucinami. Ułatwiają one centryczne wykonanie obciążenia, co jest ważnym czynnikiem ograniczającym możliwość splątania się zestawu podczas zarzutu.

Haczyki, żyłki na przypony, krętliki (które są obowiązkowym elementem każdego mojego zestawu), marker do znaczenia odległości na żyłce, płyn do czyszczenia żyłki, pomagający ją zatopić, proce.... i w zasadzie z grubsza mamy wszystko, czego potrzebujemy. Dwóch pierwszych nie będę omawiał, bo każdy ma własne preferencje, co do modeli czy producentów. Krętliki dobrej jakości, niezacinające się, o budowie pojedynczej, podwójnej lub nawet potrójnej.

Marker dedykowany do znaczenia na żyłce odległości łowienia (mam tu na myśli choćby ten Sensasa), jest wykonany jako sztyft z materiału o strukturze wosku, którego cienka warstwa, po naniesieniu na żyłkę, szybko zasycha na powietrzu, tworząc na niej otoczkę.

Nie wchodzi w reakcję z materiałem, z którego wykonana jest żyłka, dlatego jej nie barwi, ale dzięki temu i jej nie niszczy, co może robić aceton, zawarty w markerach wodoodpornych.. Warstwa znacznika jest podatna na ścieranie się i po jakimś czasie użytkowania zostaje usunięta z żyłki w procesie tarcia o przelotki i rolkę kabłąka kołowrotka. Ma to i swoje dobre strony, ponieważ w przeciwnym wypadku, po kilku łowieniach, mielibyśmy na żyłce tyle znaków, że moglibyśmy się pogubić, który jest właściwy. Po latach stosowania, mogę powiedzieć tyle, że czynnikiem, który wydłuża trwałość takiego znaku jest proces samego znaczenia. Żyłka, która przed naniesieniem znacznika jest odtłuszczona i SUCHA!, dłużej zachowuje oznaczenie. Wiąże się to z faktem, że materiał naniesiony na tak przygotowaną żyłkę, lepiej jest do niej "przyklejony". Doskonałym środkiem, stosowanym przeze mnie, do odtłuszczenia żyłek, jest płyn Maver'a LINE SINKER, którym spryskuję kawałek szmatki i przeciągam po żyłce przed znakowaniem. Na marginesie dodam, że od czasu do czasu, po skończonym wędkowaniu, (w zależności od zabrudzeń, jakie występują na powierzchni wody), wykonuję takie czyszczenie żyłki na całym odcinku, biorącym udział podczas łowienia - zarzucam zestaw jak najdalej i zwijam go przeciągając żyłkę przez nasączoną płynem szmatkę, trzymaną w palcach. Kto z was to zrobi, pewnie się zdziwi, że mimo, iż żyłka wyglądająca na czystą, ma na sobie tak dużo zanieczyszczeń. Taka czynność sprawia, że łatwiej daje się ona zatopić. Można też spryskać żyłkę nawiniętą na szpulę kołowrotka. Jest to metoda szybsza, ale mniej skuteczna, zwłaszcza w warunkach silnego występowania tłustych zanieczyszczeń na powierzchni wody. Stosuję ją zwykle w trakcie łowienia


BUDOWA ZESTAWÓW:

Różnorodność warunków, w jakich przyjdzie nam łowić metodą odległościową, wyznacza konieczność dopasowania się do nich, a co za tym idzie budowy zestawów pozwalających ich skutecznie użyć.

Gdy głębokość łowiska jest mniejsza od długości wędki, stosujemy system mocowania na stałe, w przeciwnym wypadku, spławik musimy mocować przelotowo. Osobiście, zawsze gdy to jest możliwe, używam spławika mocowanego na stałe, taki system w moim przekonaniu pozbawiony jest kilku niedogodności, które posiada system przelotowy.

Zestaw ze spławikiem przelotowym, dłużej się ustawia. Wymaga założenia na żyłkę znacznego obciążenia, które spowoduje szybszy opad przynęty na znaczną głębokość. Jako, że podczas wyrzutu dochodzi do sporych przeciążeń, musi być ono zamocowane pewnie, aby nie przesuwało się na żyłce, a jednocześnie centrycznie, co stabilizuje lot i ogranicza możliwość splątania.

Po wielu próbach, wypracowałem schemat z dwoma krętlikami, który przypomina konstrukcję zestawu na „stopa”. Przypon mocujemy do pierwszego krętlika, do którego dowiązujemy 1-1,5 m odcinek żyłki, może być tej średnicy, co na kołowrotku, lub też pośredniej, pomiędzy przyponem, a żyłką, którą mamy na szpuli kołowrotka i łączymy za pomocą drugiego krętlika z żyłką główną, na której znajduje się system do przelotowego montowania spławika i stoper zawiązany z żyłki, do ustawiania głębokości schodzenia zestawu. Ów wyższy krętlik służy nam, jako bardzo skuteczna blokada obciążenia głównego. W zależności od jego wielkości, stosuję same śruciny, bądź małe kulki zastopowane śrucinami. Obciążenie sygnalizacyjne stanowi sam krętlik, ewentualnie dokładam śruciny. Zawsze staram się by ich ilość była jak najmniejsza, a konstrukcja najprostsza. Ogranicza to tendencję plątania się zestawu podczas wyrzutu.

Spławik, w połączeniu z obciążeniem, stanowi element ekspediujący zestaw w określone miejsce. Napisałem wcześniej, że nie stosuję spławików bez dociążenia, ponieważ dochodziło do sytuacji, w której przy zarzucie, ołów dynamicznie parł do przodu, a spławik przesuwał się na żyłce i uderzał w stoper, powodując jego przesuwanie się, co zmieniało ustawioną odległość pomiędzy haczykiem, a spławikiem. Dodatkowo w takim układzie, spławik był elementem hamującym i destabilizującym lot. Z tego też powodu, obciążenie, jakie zakładam na żyłkę, stanowi maksymalnie połowę wyporności spławika (zwykle jest to mniej) i uzależnione jest od tego, jak szybko zestaw ma się ustawić (głębokość), a także siły wiatru. Dlaczego wiatru? Kiedyś łowiłem na dużym zbiorniku, przy bardzo silnym wietrze, zestawem przelotowym, ze spławikiem ok. 12 g i bardzo niewielkim dociążeniem na żyłce. Długo nie miałem brań, gdy nagle mnie olśniło, że zestaw może nie schodzić do dna. I tak właśnie było. Przypowierzchniowy prąd wody w kierunku środka, wytworzony przez silne podmuchy, napierał na spławik, szpanując żyłkę i uniemożliwiając zejście przynęty do dna. Po małej modyfikacji, polegającej na zdjęciu obciążenia ze spławika i zamocowaniu go na żyłce, pojawiły się brania. Musimy zwrócić uwagę, czy zaraz po zarzuceniu następuje schodzenie zestawu, objawiające się tym, że spławik wystaje z wody więcej i dopiero po pewnym czasie, gdy oprze się o stoper, zanurza do ustalonej głębokości. W przeciwnym razie, świadczy to o splątaniu się zestawu. W przypadku silnych podmuchów wiatru i dużej fali, obserwacja tego zjawiska bywa bardzo utrudniona.

Ostatnio firma Cralusso wypuściła na rynek nowy model spławika do metody odległościowej, który nie posiada obciążenia własnego, natomiast ma specjalnie wyprofilowany otwór do mocowania na żyłce, który powoduję, że podczas wyrzutu, żyłka zostaje zablokowana, co uniemożliwia przesuwanie się po niej spławika. Po opadnięciu na wodę, może on znów swobodnie się przesunąć, aż do zawiązanego stopera. Spławik ten montujemy bezpośrednio na żyłce.

Zestaw ze spławikiem montowanym do żyłki na stałe. To najczęściej używany przeze mnie wariant, gdyż rzadko się zdarza, by głębokość, na jakiej łowię, przekraczała 3,5 â€‶ 4 m. Spławik mocuję do żyłki za pośrednictwem łączników Stonfo. Jest to bardzo wygodny, a zarazem niezwykle prosty system, zapewniający w 100%, że spławik nie przesunie się nam na żyłce w trakcie zarzutu, czy mocnego zacięcia. I tu prostota konstrukcji zestawu, ograniczy nam tendencję do plątania. Często na wozie płytkiej, jedynym obciążeniem montowanym na żyłce, jest sam krętlik. Gdy jest głębiej i chcę, by przynęta opadła szybciej, zaciskam w odległości 50-100 cm od niego, 1-4 śrucin. Do tego krótki, 25-30 cm przypon i mam narzędzie do połowu drobnych ryb â€‶ głównie płoci.

Do największych dystansów, stosujemy spławiki najcięższe, posiadające korpus, często wyposażone w lotki stabilizujące lot. Do 25 metrów wystarczą te z pawiego pióra, bez korpusu, o niewielkiej wyporności dochodzącej do 4-5g, choć w warunkach silnego wiatru i tu trzeba zwiększyć ich ciężar, by móc umieścić zestaw w pożądanej odległości od brzegu.

Stosowanie cięższych spławików, niż by to wynikało z konieczności osiągnięcia zamierzonego dystansu, ma również na celu ograniczenie podatności zestawu na dryfowanie, wywołane głównie naporem prądów wody na odcinek żyłki znajdujący się pomiędzy spławikiem, a wędką. Dodatkowo, o czym już wspominałem, możemy posiłkować się położeniem na dnie kilku śrucin zaciśniętych przy krętliku. W tym wypadku ważne jest, by antena miała większą wyporność â€‶ w przeciwnym razie zaraz schowa się pod wodę, uniemożliwiając sygnalizację brań. Tu często stosuję długie przypony, dochodzące nawet do 1 metra. Taki zestaw doskonale nadaje się do połowu większych ryb, które lubią stabilną prezentację przynęty.

Gotowy zestaw montuję jeszcze w domu i nawijam na drabinkę, którą przymocowuje do złożonej wędki, dzięki temu, nad wodą wystarczy ją tyko rozłożyć.
Chcąc stosować metodę odległościową, musimy opanować kilka czynności, które zadecydują o naszej skuteczności i efektywności.

Przykładowy schemat zestawu dla spławika 3g:

zestaw odległościowy


Dla innych spławików gramaturę kolejnych ciężarków prezentuje poniższa tabelka

Spławik 2,5 gr - 1,5gr - 0,5gr i śrucina 0,4gr

Spławik 3gr - 2gr - 0,5gr i śrucina 0,4gr

Spławik 3,5gr - 2gr - 1gr i śrucina 0,4gr

Spławik 4 gr - 2,5gr -1gr i śrucina 0,4gr

Spławik 4,5gr - 3gr - 1gr i śrucina 0,4gr

Spławik 5gr - 3,5gr - 1gr i śrucina 0,4gr

Spławik 5,5gr - 3,5gr - 1,5gr i śrucina 0,4gr

Spławik 6gr - 4gr - 1,5gr i śrucina 0,4gr

Pamiętajcie że 0,4 to śrucina, reszta to oliwki na igielicie.


GRUNTOWANIE

Jest kilka sposobów służących do ustalenia wartości i przebiegu głębokości w łowisku. Bardzo szczegółowo zostały opisane na www.leszcz.pl, do której to lektury odsyłam. Osobiście stosuję metodę z zastosowaniem wędki i spławika do metody bolońskiej, z umocowaną na końcu żyłki oliwką, o ciężarze większym niż wyporność spławika.

Metoda odległościowa


Spławik zamocowany do żyłki na stałe, jednak z możliwością stosowania jako przelotowy w wypadku wystąpienia łowiska o znacznej głębokości. Do kila spławika przytwierdzona jest cienka rurka (z wkładu długopisowego), przez którą przewlekam żyłkę. Gdy chcę by spławik był zamocowany na stałe, blokuję żyłkę koszulką na końcu kila. Wystarczy zdjąć koszulkę i zawiązać stoper na żyłce głównej, by stał się wersją przelotową, umożliwiającą użycie na dużych głębokościach.

Po ustaleniu głębokości i wyznaczeniu miejsca, w którym będę łowił, zarzucam przeznaczoną do łowienia wędkę i po ustawieniu się obok siebie obydwóch spławików, zaznaczam odległość na żyłce markerem. Jeśli mam przygotowanych więcej wędek, czynność powtarzam dla każdej z nich.


ZARZUCANIE ZESTAWU

Ta z pozoru prosta czynność wymaga wiele precyzji i wyczucia, pozwalających na lokowaniu zestawu w zamierzonym punkcie, z jednoczesnym uniknięciem jego splątania. Rzadko oglądałem prawidłowo wykonywany wyrzut, gwarantujący nam maksymalne wykorzystanie ciężaru zestawu, jak i cech motorycznych posiadanych przez wędzisko. Powinien on być wykonywany w następujący sposób. Nawijamy żyłkę do momentu, aż spławik dotrze do przelotki szczytowej, odciągamy kabłąk kołowrotka, dociskając żyłkę do rękojeści wskazującym palcem. Ustawiamy wędkę przed sobą pochyloną w kierunku, w którym ma być wykonywany wyrzut. Następnie płynnie przenosimy wędkę do tyłu, tak by zestaw przeleciał nad naszą głową i kiedy znajdzie się za plecami, płynnym ruchem wykonujemy energiczny zarzut.. Obie fazy wyrzutu muszą płynnie, bez przerw przechodzić jedna w drugą. Można to porównać do „strzelania z bata” tyle, że bardzo płynnego. Tuż przed lądowaniem zestawu, delikatnie hamujemy wybiegającą żyłkę i obserwujemy, czy na wodzie za spławikiem pojawia się ślad wpadającego krętlika, ewentualnie założonego na żyłkę obciążenia, co gwarantuje, że nie doszło do splątania. Mówimy wtedy, że zestaw się „wyłożyłĂ˘â‚ŹÂ. Zawsze zarzucamy kilkanaście metrów dalej, niż miejsce, w którym łowimy. Odległość tę wykorzystamy do zatopienia żyłki, co jest bardzo ważną czynnością, w przeciwnym wypadku bardzo szybko prąd powierzchniowy powodowany wiatrem, wybrzuszy żyłkę, uniemożliwiając skuteczne zacięcie ryby. Jak to robimy? Wkładamy koniec wędki pod wodę i kilkoma energicznymi ruchami korbki nawijamy żyłkę na kołowrotek, po czym ze szczytówką umieszczoną nisko nad wodą, wykonujemy boczne zacięcie. Występująca fala, lub nawet nieznacznie pomarszczona powierzchnia wody, bardzo pomagają w zatopieniu żyłki. Następnie ustalamy ostateczną pozycję spławika nawijając żyłkę do momentu, gdy wcześniej wykonany za pomocą markera znak na niej, znajdzie się przy kołowrotku. Kierunek rzutu i miejsce lądowania wyznaczamy obierając wcześniej charakterystyczny punkt, na przeciwległym brzegu.


NĘCENIE

Nieodzownym narzędziem do podania zanęty na duże odległości są proce:

Metoda odległościowa


Umiejętność prawidłowego posługiwania się nimi, to jeden z kluczy do osiągnięcia sukcesu przy stosowaniu omawianej metody. Tu celność, proporcjonalna jest do ilości wystrzelonych kul oraz użycia odpowiednich proc - przeznaczonych na dystanse, na jakich zamierzamy łowić. Chcąc nęcić na różnych odległościach, musimy posiadać kilka proc, o zróżnicowanej średnicy gum, które wyznaczają moc, a co za tym idzie odległość, na jaką są w stanie wystrzelić porcję zanęty. Tą o cienkich gumach, nie dostrzelimy, gdy będziemy chcieli łowić powiedzmy 50-60 m od brzegu. Z kolei nęcenie na bliskie odległości, procą o mocnych gumach jest wykonalne, ale bardzo niedokładne, gdyż niewielka różnica, często trudna do wychwycenia przy naciągnięciu gumy, powoduje duży rozrzut w odległości. Proce powinniśmy dobierać tak, że zamierzony zasięg osiągamy przy rozciągnięciu na pełną długość, z niewielkim tylko zakresem regulacji. Rękę, w której trzymamy procę wyciągamy przed siebie, (zawsze na wyprostowanym łokciu), palcami drugiej ręki, trzymając za uchwyt mieszka, naciągamy gumę do uda, miednicy czy klatki piersiowej, zapamiętując miejsce, do którego dociągnęliśmy dłoń. Możemy wtedy uzyskać powtarzalność siły naciągu, a tym samym zasięgu. Regulację odległości osiągamy przez zmianę naciągu gumy, ale w niewielkim zakresie, oraz wysokości trzymanej procy. W skrajnych przypadkach, gdy posiadamy zbyt słabą procę i nie możemy osiągnąć zamierzonego zasięgu, można strzelać mniejszymi (lżejszymi) kulami, które polecą dalej. I tu ważny wniosek â€‶ kule formowane do nęcenia, muszą mieć taką samą wielkość, w przeciwnym wypadku będzie to skutkować dużym rozrzutem. Zawsze powinniśmy się starać, by kule spadały do wody z wysoka, co gwarantuje nam, podobnie jak podczas nęcenia z ręki, że spoczną blisko miejsca, w którym uderzą o wodę. Mają przy tym mniejszą tendencję do rozbijania się chyba, że chcemy celowo wykorzystać to zjawisko. Podczas nęcenia, zwłaszcza gdy mieszanka jest lekka, musimy zwracać uwagę na wiatr, którego boczne podmuchy potrafią zmienić dystans, czy założony tor lotu. Wtedy trzeba brać poprawki korygujące.

Celne nęcenie procą jest sztuką, a uzyskanie powtarzalności odległości i kierunku wymaga solidnego treningu. O ile wystrzeliwując kilkanaście, czy więcej kul, w nęceniu wstępnym, jesteśmy w stanie szybko się „wstrzelić” w zamierzony dystans, to potem przy donęcaniu pojedynczymi kulami, zwykle bywają już z tym kłopoty, bo w tracie łowienia utraciliśmy wyczucie. Producenci proc wyszli nieco z pomocą, opracowując specjalny model procy, posiadający sznurek zaczepiony do koszyczka i przeciągnięty wewnątrz gum, aż do spodu rękojeści, gdzie znajduje się pokrętło umożliwiające, przez nawinięcie lub odwinięcie sznurka, regulację jego długości. Naciągamy gumę do oporu, kiedy to sznurek ograniczy nam możliwość dalszego jej rozciągnięcia i wystrzeliwujemy zanętę. Gdy dystans jest za mały odwijamy sznurek, gdy za duży skracamy jego długość. Po osiągnięciu właściwego zasięgu, dokręcamy blokadę umożliwiającą zmianę długości sznurka. Teraz za każdym razem, naciągając gumę do oporu, osiągamy identyczną siłę wyrzutu. Pozostaje więc tylko utrzymanie takiego samego kierunku, położenia koszyczka i wysokości trzymanej procy w momencie strzału oraz wielkości formowanych kul.

Podczas nęcenia na danej odległości możemy użyć dwóch rodzajów proc:

Pierwsza do nęcenia wstępnego, która ma mocniejsze gumy i pozwala wyrzucić kule większej średnicy, co z kolei ogranicza nam ilość strzałów potrzebnych do umieszczenia określonej ilości zanęty w łowisku i oszczędza czas.

Druga, ze sznurkami, dostrojona do donęcania w trakcie łowienia na tą samą odległość, ale mniejszymi kulami., formowanymi już, zgodnie z obowiązującymi przepisami, jedną ręką.


ZACINANIE I HOL

Chcę zwrócić uwagę na kilka elementów, ważnych podczas tych czynności.

Często obserwuje zjawisko, że przy każdym zacięciu, nawet tym pustym, słychać pracę hamulca kołowrotka. Moim zdaniem jest to błędem świadczącym o zbyt słabym jego ustawieniu, czym zmniejszamy skuteczność zacięcia. Rozciągliwość kilkudziesięciu metrów żyłki, plus ugięcie wędki, jest wystarczającym amortyzatorem w tej fazie. Hamulec powinien być tak ustawiony, by działał dopiero w przypadku „odjazdu” ryby. Sam hol wykonuję w dwóch technikach, uzależnionych od wielkości ryby na haczyku. Przy niewielkich rybach holuję je nawijając żyłkę na kołowrotek i trzymając wędkę tak, by kąt między nią, a wybiegającą w wodę żyłką, był bardzo mały. Wykorzystuję tu jako amortyzację rozciągliwość żyłki i w niewielkim stopniu sprężystość wędki. Ogranicza nam to siłę tarcia żyłki o przelotki, co znakomicie wydłuża jej żywotność, a także pozwala na lżejsze ustawienie hamulca. Zjawisko, kiedy to dużą składową oporu, jest siła tarcia żyłki o przelotki, powoduje podczas zwijania działanie hamulca i efekt niepotrzebnego skręcania się żyłki.


Kiedy mamy na haczyku dużą rybę, holujemy metodą „pompowania” â€‶ podciągamy ją na samej wędce, następnie przesuwamy szczytówkę do przodu i by nie dopuścić do utraty naprężenia żyłki, nawijam ją na kołowrotek. W przypadku odjazdu ryby, staramy się utrzymywać niewielki kąt pomiędzy wędką, a kierunkiem w którym wybiega żyłka. Na foografiach poniżej znany zawodnik "pompuje".

Życzę powodzenia w matchowaniu! To wymagająca, lecz zarazem niezwykle satysfakcjonująca metoda.


Pozdrawiam linekmatch





ZAPRASZAM DO ODWIEDZANIA I DYSKUSJI NA NASZYM FORUM. Doświadczeni wędkarze czekają na konkretne pytania i problemy, które będą mogli rozwiązać.

LINK DO FORUM



Komentarze
Metoda odległościowa Anonimowy |15 sty : 20:59
Gość


Odpowiedz
Super opis, gratuluję. To miło że użytkownicy tego portalu dzielą się swoją wiedzą i doświadczeniem na stronie.

Metoda odległościowaKamill |15 sty : 21:47
Komentarze: 5

Zarejestrowany: 11 sty : 00:04

Odpowiedz
WoW! Trochę się namęczyłeś kolego.. artykuł oczywiście super! Pozdrawiam, czekam na więcej

Metoda odległościowa Włóczykij |15 sty : 21:57
Gość


Odpowiedz
Witam, mam wędkę bolonkę 4 metry. Nada się do tej metody na jeziorze? Ma miekką szczytową akcję a jak przyjdzie zmierzyć się z czymś grubszym to i paraboliczną tak jak pan pisał. A i jeszcze coś, pisze pan o żyłce typu match. Czy do odległościówki lepsze są te żyłki rozciągliwsze czy mniej rozciągliwe? Wydaje mi się, że skoro odległości są takie duże to te mniej rozciągliwe. Mam w zapasie pare takich żyłek i chce wiedzieć czy się nadadzą, czy koniecznie musi być ta żyłka match. Z góry dzięki za odpowiedź

Metoda odległościowalinekmatch |15 sty : 22:25
Komentarze: 6

Zarejestrowany: 13 sty : 08:18

Odpowiedz
witam co do wędki to hmm nigdy niełowilem bolonka zestawem odległosciowym odleglosciowka jest przystosowana do tej metody ma bardzo dużą liczbę przelotek na długich stopkach ktore pozwalaja na równomierne wysnuwanie slizganie sie żylki i oddawanie dalekich rzutów nawet małymi i lekkimi zestawami, Co do żyłki to musi byc match ito podstawa!!!! i dodatkowo musi być ta żyłka tonaca! z dalekiej odległosci na zwykłej zylce i niezatopionej niezatniesz ryby:( niestety ale ta metoda wymaga poświęceń i dobrze złożony zestaw gwarantuje piękne i udane połowy, pozdrawiam w razie pytan prosze o pytania z miła checia odpowiem

Metoda odległościowa Włóczykij |15 sty : 22:39
Gość


Odpowiedz
Dobra co do żyłki będę pamiętać, ale wędka pasuje z opisu, przelotek też ma całkiem sporo, no nic będę próbować a co z tego wyjdzie to zobaczymy na wiosnę , dziękuje za odpowiedź.

Metoda odległościowalinekmatch |15 sty : 22:43
Komentarze: 6

Zarejestrowany: 13 sty : 08:18

Odpowiedz
ja też czekam na wiosnę na pierwsze płocie karasie liny:)

Metoda odległościowasumek |05 mar : 13:00
Komentarze: 2

Zarejestrowany: 05 mar : 12:56

Odpowiedz
witam mam pytanie odnosnie stoperów bo ostatnio zauwazylem ze sa one w formie trójkata z tym ze do dolnej czesci mocowany jest splawik

Metoda odległościowaDominikvelzajac |05 mar : 16:13
Komentarze: 222


Odpowiedz
Witam. Chętnie pomogę tylko musisz bardziej opisać swój problem i nurtujące pytanie. Nie bardzo wiem i rozumiem o czym piszesz

Metoda odległościowasumek |07 mar : 05:57
Komentarze: 2

Zarejestrowany: 05 mar : 12:56

Odpowiedz
WITAM A MIANOWICIE JEST TO STOPER JAK TO POWIEDZIAL KOLEGA TYLKO DO ODLEGŁOSCIOWKI DO SPLAWIKOW (WAGLEROW)

Metoda odległościowaDominikvelzajac |07 mar : 18:04
Komentarze: 222


Odpowiedz
I co w związku z tym? Stoper służy do blokowania spławika by ustawić odpowiedni grunt - wysokość na jakiej znajdzie się haczyk z przynętą. Stopery mogą być gumowe albo nitkowe (wiązane). Do odległościówki lepsze będą wiązane bo lepiej przecisną się przez przelotki. Można je wiązać nawet z żyłki

Metoda odległościowaBogdan |08 mar : 08:21
Komentarze: 251


Odpowiedz
W temacie poniżej na zdjęciach od nr 4 do nr 8 pokazałem jak ja wiążę stopery. Są cienkie i idealnie przechodzą nawet przez malutkie przelotki odległościówki.

http://www.tajniki-wedkarstwa.pl/e107_plugins/forum/forum_viewtopic.php?276


Metoda odległościowa13Zbig |19 cze : 21:27
Komentarze: 58

Zarejestrowany: 23 mar : 16:23

Odpowiedz
Pamiętaj że to odległościówka, więc odległość na jakiej łowisz plus przeważnie lekki "żagiel" z żyłki mimo zatopienia jej (prądy) a jak jest wiatr i fala to większy luz, więc jak się od czasu do czasu zapomni skasować luz to bywa że zacięcie nie dojdzie do ryby i bywa puste! Jak jest flauta owszem tego zjawiska przy zatapialnej żyłce prawie nie ma, ale odległość plus rozciągliwość żyłki, miękka szczytówka i jest ok' No chyba że ktoś zacina jak moja żona wtedy ryba wylatuje z wody i trzeba jej szukać z tyłu jakieś ze trzydzieści metrów, u niej się zdarza że na haczyku zostaje sama warga Ale jak dłużej łowisz te zjawisko nie występuje, albo niezmiernie rzadko!

Wyślij komentarz
Temat:
Nick:
Komentarz: