Akcesoria wędkarskie
Przygotowanie
Metody połowu
Pokoik napraw
Zrób to sam
Techniki i sztuczki
Opowiadania wędkarskie
Wędkarstwo podlodowe
Witaj
Login:

Hasło:


Zapamiętaj mnie

[ ]
[ ]
Menu główne
Czat



Anonimowy
24 maj : 09:08
rys.dem@vp.pl
z góry dziękuję
pozdrawiam Ryszard


Dominik
24 maj : 08:51
Podaj adres email to wyślę mapę


Anonimowy
24 maj : 07:19
mam jakiś problem z rejestracją zasadniczo chodzi mi o mapę jeziora Karnickie płd i płn w jaki sposób mogę ją pobrać


Zbyszek
19 maj : 12:34
Jest dział "Spis map batymetrycznych" jak nie znajdziesz tej która Cię interesuje zadaj pytanie o jaką mapę Ci chodzi, Dominik dalej Ci pomoże!


Anonimowy
18 maj : 22:29
witam, w jaki sposób mogę uzyskać dostęp do mapy barycznej


Nowe posty na forum
Re: Zawody wędkarskie
Szkoda Dominik że nie widziałeś ścian w garażu, pe...
Autor Zbyszek
24 maj : 13:07

Re: Zawody wędkarskie
No no ale półka nie mała :D
Autor Dominik
22 maj : 20:44

Re: Zawody wędkarskie
Dzięki Dominiku. Jak będzie forma dopisywać to jes...
Autor Bogdan
22 maj : 18:12

Re: Zawody wędkarskie
Gratuluję Bogdan. Puchar już się chyba nie zmieści...
Autor Dominik
22 maj : 08:47

Re: Zawody wędkarskie
Niech nam żyje Mistrz wędkarstwa spławikowego!!! B...
Autor Zbyszek
20 maj : 19:29

Nowe komentarze
[Treści] Batymetria, mapy batymetryczne do pobrania
Autor:  Marcin8811 dnia 22 cze : 12:50
Witam, czy ktoś jest może w posiadaniu map odnośni [więcej]

[Treści] Jak nawinąć żyłkę na kołowrotek - opisy, porady, zdjęcia
Autor:  Anonymous dnia 16 cze : 01:11
[Treści] Batymetria, mapy batymetryczne do pobrania
Autor:  Krasec dnia 11 cze : 23:09
Witam, poproszę mapę jez. Pozorty na przemekkraska [więcej]

[Treści] Batymetria, mapy batymetryczne do pobrania
Autor:  Luke dnia 11 maj : 08:51
Witam. Poproszę o mapę batymetryczną jeziora Święt [więcej]

[Treści] Jak złowić karasia - zestawy, zdjęcia, porady
Autor:  Bogdan dnia 09 maj : 07:04
Ja swojego rekordowego karasia złowiłem z gruntu [więcej]

Facebook

Data / Czas
 
Sposób na ...
Mapy batymetryczne
Poradnik

Poradnik wędkarza majsterkowicza dostępny do kupienia. Serdecznie zapraszamy!



Więcej o książce można dowiedzieć sie na stronie :

LINK

Przygoda z amurem - opowiadania wędkarskie
Przygoda z amurem


Autorem artykułu jest użytkownik Bogdan.

Kiedyś około 20 lat temu, (a może nawet więcej) pojechaliśmy z żoną (żona też miała kartę wędkarską) na ryby na parę dni, na zbiornik Łąka pod Pszczyną z namiotem. namiot rozbiliśmy w zatoczce w której do drugiego brzegu bylo około 50m. Zanęciłem łowisko zanętą leszczową około 8-10m od przeciwległego brzegu wchodząc do wody, (nie było głęboko - wzrostu mam 175 i idąc w niej woda sięgała mi do piersi), a żona mną 'kierowała" - w lewo, w prawo, dla mnie też zanęć! itd. Łowiliśmy na ciasto i pęczak.


Pięknie brały leszcze, takie od 40 do 60cm. Wiele brań bardzo agresywnych i ja i żona mieliśmy puste? Po prostu pingpong (kiedyś swingerów jeszcze nie było), mocno walił "do kija" i po zacięciu było pudło. Wyciągaliśmy pusty haczyk. Po dwóch dniach zabrakło nam rozrobionej zanęty, więc zamiast zanęty na sprężynę, (koszyki też jeszcze nie były znane, albo przynajmniej mało znane), założyłem ciasto z kaszy mannej, które zakładaliśmy na haczyk. (W międzyczasie namoczyłem zanętę). Po kilku minutach nastąpiło branie i jakie było moje wielkie zdziwienie, że po braniu bardzo agresywnym, na haku była przynęta, a ze sprężyny był odgryziony "KĘS". Od razu domyśliłem się, że to jest amur i zaraz skojarzyłem dlaczego mieliśmy tyle "pustych" brań. Nastawiliśmy się na połów leszczy i płoci, bo tej ryby jest tam najwięcej i mieliśmy pozakładane haczyki nr 8. Po tym ugryzionym kęsie natychmiast jedną wędkę u żony i jedną moją uzbroiłem w haki nr 1 i założyliśmy kulę ciasta wielkości czereśni. Ale niestety brań nie było. W czwartym dniu pobytu, bardzo późnym wieczorem około godziny 21 zaczął padać deszcz i zbierało się na burzę. Żona swoje wędki pozwijała i poszła schować się do namiotu. Ja
ubrałem się "przeciw-deszczowo" i postanowiłem troszkę jeszcze posiedzieć. Ale za chwilę burza "wybuchła" bardzo gwałtownie i to nad naszymi głowami. Następował błysk i zaraz! W tej samej sekundzie grzmot. Po prostu mieliśmy ją nad naszymi głowami. (W swoim życiu przeżyłem trzy takie burze). Wiedziałem ze słyszenia, że piorun uderza
w najwyżej położone punkty, a my na szczęście namiot mieliśmy rozbity pod mniejszym drzewem. Z uwagi na bardzo ulewny deszcz, błyski i grzmoty, szybko powyciągałem wędki z wody i położyłem je wzdłóż namiotu i szybko schowałem się do środka. Przez te błyski i grzmoty, które następowały bardzo szybko po sobie o zaśnięciu można było
zapomnieć. Nie jestem (Strachliwy", ale jeżeli ktoś przeżył burzę nad głową, to wie jak to wygląda i po plecach mogą cały czas przechodzić "ciarki", lub "mrówki". Nie do uwierzenia! ALE! Wszystko to trwało około 10-15 minut. Raptem zrobiło bardzo cichutko i na dodatek wyszedł księżyc!. Wyszedłem z namiotu, aby posprawdzać co i jak. Przede wszystkim musiałem go okopać, bo woda stała wszędzie. Było bardzo parno i bardzo ciepło. Przede wszystkim księżyc tak wszystko oświetlał, że było widno jak w dzień. Postanowiłem kontynuować wędkowanie, (żona już nie dała się namówić i poszła spać).

amur


Zarzuciłem jedną wędkę. Na hak nr 1 założyłem kulę ciasta z kaszy mannej
wielkości orzecha włoskiego. Położyłem wędkę na podpórkach, ustawiłem na żyłce "bombkę z pingponga" i poszedłem po drugą wędkę za namiot. Jak się po nią schyliłem, (było to około 5 metrów) kątem oka zobaczyłem, że zarzucona wędka się "RUSZA" i po chwili podpórki się przechyliły i wędka zaczyna "uciekać" do wody. W ostatniej! Dosłownie,
w ostatniej chwili udało mi się dobiec do niej i ją chwycić, i zaciąć. Właściwie to już nie było zacięcie, tylko taki ruch bezwarunkowy, który imitował zacięcie. Poczułem bardzo silny opór i w kołowrotku wspaniale zagrał hamulec i żyłka pomału wysuwała się ze szpuli. Ale ! to trwało 3 może 5 minut i "Cwaniak" wyskoczył na około pół metra nad
powierzchnię wody, zwinął się w kółko i jak wpadł z powrotem do wody to zakończył ze mną walkę i "normalnie" się wypiął, a ja upadłem na mokrą ziemię, (taki stawiał opór). Ale w świetle księżyca zdążyłem go zobaczyć. Na pewno był mniejszy ode mnie. A na "oko" mógł mieć około półtora metra. Ale i tak byłem bardzo zadowolony, że chociaż przegrałem walkę, to przeżyłem fajną przygodę, oraz bardzo groźną burzę.


Te przeżycie bardzo dokładnie pamiętam do dzisiaj, a było to przecież kilkadziesiąt lat temu! P.S. Dzień wcześniej odwiedził nas kolega też wędkarz i jak mu powiedziałem, że na łowisku prawdopodobnie mamy amura to proponował nam założyć kotwiczki i na nie zakładać ciasto, Ale moim zdaniem i mojej żony też, było to, że dla ryby też trzeba dać szansę. (No i nie koniecznie przegrać z nią walkę). No ale cóż!?. Nigdy z żoną nie byliśmy mięsiarzami, a ryby do domu zabieraliśmy sporadycznie, i tylko wtedy jak mieliśmy "wielkie smaki", lub wtedy, gdy ryba wskazywała, że nie przeżyje naszej wspólnej walki. Przede wszystkim zawsze chodziło nam o walkę z "rybką", a potem dopiero o "mięsko".
Następnym razem może my będziemy lepsi i wygramy walkę z "Cwaniakiem", lub jakimś innym kolosem i porobimy sobie kilka fajnych zdjęć.

Pozdrawiam Bogdan.







ZAPRASZAM DO ODWIEDZANIA I DYSKUSJI NA NASZYM FORUM. Doświadczeni wędkarze czekają na konkretne pytania i problemy, które będą mogli rozwiązać.

LINK DO FORUM



Komentarze
Przygoda z amurem - opowiadania wędkarskiePaweł |23 kwi : 15:33
Komentarze: 23

Zarejestrowany: 19 mar : 13:54

Odpowiedz
Ja w ubiegłym sezonie też przeżyłem taką walkę. Po paru metrach podciągania w pewnym momencie po prostu zawróciła i prawdopodobnie przez źle wyregulowany hamulec żyłka 0,25 pękła. Ryby nie widziałem - prawdopodobnie karp, ale ręce i nogi trzęsły mi się jeszcze z godzinę.

Przygoda z amurem - opowiadania wędkarskieBogdan |28 kwi : 17:56
Komentarze: 374


Odpowiedz
No tak! Takie przeżycia jest bardzo trudno zapomnieć. I zawsze się je pamięta z najdrobniejszymi szczegółami. Oby więcej takich, ale nie koniecznie przegranych. Pozdrawiam Bogdan

Przygoda z amurem - opowiadania wędkarskieD@rio |24 maj : 22:55
Komentarze: 2

Zarejestrowany: 06 maj : 19:52

Odpowiedz
Fajnie się to czytało. Tym bardziej, że chyba każdy wędkarz miał podobną sytuację (no może bez tej burzy ))Ja w tym roku (maj 2012) miałem podobną sytuację, ale był to chyba potężny karp, bo tylko wyrwał mi wędkę z podpórek i był na haku jakieś 15 s ! Nogi za to latały mi jeszcze 15 min ) Pozrawiam.

Przygoda z amurem - opowiadania wędkarskiepawel04081999 |15 kwi : 17:24
Komentarze: 1

Zarejestrowany: 15 kwi : 17:10

Odpowiedz
JA W TAMTYM ROKU NA MIETKOWIE ZLOWILEM LESZCZE TAKIE OD 60 OD 80 CM


Przygoda z amurem - opowiadania wędkarskieDominik |15 kwi : 19:10
Komentarze: 364


Odpowiedz
Pochwal się zdjęciami kolego

Przygoda z amurem - opowiadania wędkarskiepiotr123570 |30 kwi : 16:36
Komentarze: 1

Zarejestrowany: 30 kwi : 16:29

Odpowiedz
Moj Amor9.25..90cm walka 40 min. zylka 0.18 miejsce rzeka Wesser ...Bremen

Wyślij komentarz
Temat:
Nick:
Komentarz: